Polska-Słowacja -to ostatnie bądź co bądź dość ważne wydarzenie sportowe, na które zwrócone były oczy wielu widzów przed telewizorami i garstka tych co przybyli na stadion. Mimo już wcześniej pogrzebanych szans na awans do mundialu nasza reprezentacja miała godnie pożegnać się z tymi eliminacjami żeby udowodnić wszystkim że w grają w niej profesjonalni sportowcy. Czy tak się jednak stało? Cóż… wszyscy widzieliśmy jakim wynikiem zakończył się ten mecz , który jednak był gorszy niż gra. Za tą porażkę znów można winić piłkarzy, trenera, braku odpowiedniej atmosfery na trybunach złej aury itd, ale czy to już coś zmieni? Problem polskiej piłki tkwi gdzie indziej tak naprawdę. Chodzi o brak inwestycji i powszechnego poparcia dla tego rodzaju sportu. Taka jest niestety przykra prawda, a o tym że w dzisiejszej piłce nożnej liczą się przede wszystkim duże pieniądze wie chyba każdy dobrze orientujący się kibic. No bo jak wytłumaczyć to że nasi siatkarze, siatkarki czy piłkarze ręczni w ostatnich latach odnieśli bardzo znaczące sukcesy? Po prostu tym że w uprawianych przez nich dyscyplinach sportowych do osiągnięcia sukcesów nie są potrzebne dziesiątki czy też setki milionów złotych na różnego rodzaju inwestycje, wystarczy normalna hala, (których w Polsce akurat nie brak) poparcie kibiców(które z sukcesami jest większe) no dobre i umiejętności, które tutaj akurat łatwiej nabyć niż w piłce nożnej. Dlatego też cześć społeczeństwa może zachodzić w głowę jak to jest że mamy reprezentacje mistrzów Europy w siatkówce mężczyzn a w piłce pomimo, tak naprawdę większych nakładów finansowych spadliśmy ostatnio na samo dno tego sportu. Stąd będąc w sytuacji gdy od dawna nie mamy stadionów a nawet boisk gdzie niejeden młody chłopak mógłby kopać pikę i rozwijać swój talent do tego sportu a polskie kluby na stać na to by zatrzymywać w Polsce największe swoje gwiazdy i sprowadzać naprawdę wartościowych piłkarzy z zagranicy nie dziwmy się potem że uchodzący za najbardziej popularny w Polsce sport jakim jest piłka nożna doznaje tak wielkiego upadku jak w ostatnich tygodniach.